|
"Są rzeczy wiadome
i niewiadome,
a graniczą ze sobą przez drzwi"
William Blake
|
| Część 3. |
Sprzedaż do klienta, który nie
ma racji
"Klient nasz Pan" - to zdanie
często jest powtarzane, choć nie wszyscy mogą pamiętać,
że pochodzi z czasów realnego socjalizmu, w których
to klient nie miał nic do powiedzenia. Dzisiaj wszyscy
chcą "budować długotrwałe relacje" z klientami
oraz "sprzedawać do potrzeb" klienta starając
się zmierzać w stronę zgody i porozumienia. Co zatem
zrobić, kiedy klient w naszej opinii nie ma racji?
 |
Janusz był doświadczonym sprzedawcą.
Znał swój produkt z każdej możliwej strony. Znakomicie
rozumiał specyfikę biznesu klienta. Mógł z góry
przewidzieć, jakie pytania klient mu postawi oraz
czego będzie oczekiwał. Niemniej jednak zawsze
go denerwowało, gdy słyszał od klienta zdanie
w rodzaju:
- "Moim zdaniem to, co Pan mi proponuje nie
sprawdzi się w naszych warunkach".
Janusz dobrze wiedział, że właśnie ten produkt
powstawał z myślą o tego typu organizacjach, jak
firma klienta. Co więcej wiele firm zainwestowało
w te produkty i są z nich bardzo zadowoleni. Właśnie
dlatego wybrał ten, a nie inny produkt, gdyż był
pewny, że będzie najlepiej spełniał wymagania
klienta.
- "A dlaczego Pan tak uważa?" - zapytał
Janusz z ukrywaną irytacją
i rozczarowaniem.
|
Intencją, którą kierujemy się stawiając
tego typu pytanie w sytuacji, gdy nastąpiła wyraźna
różnica zdań jest chęć wyjaśnienia, na jakiej podstawie
nasz rozmówca zbudował takie przekonanie. Chcemy poznać
przesłanki po to, aby w następnym ruchu wykazać, że
rozumowanie klienta było błędne. Chcemy poznać więcej
szczegółów po to, aby wykazać, że w tym przypadku jest
inaczej. Liczymy na to, że kiedy udowodnimy klientowi,
że się myli, to będzie on chętnie z nami współpracował,
a nasza wiarygodność w jego oczach wzrośnie.
Ilu z nas lubi tych, którzy udowadniają nam, że się
mylimy i brakuje nam kompetencji?
 |
Stanisław cieszył się dużym
autorytetem w swojej organizacji, nie mniej jednak
z tego rodzaju zakupem miał do czynienia po raz
pierwszy. Słysząc to prowokacyjne pytanie Janusza:
"A dlaczego Pan tak uważa", poczuł,
że rzucono mu wyzwanie. Spojrzał nerwowo na swojej
asystenta i zobaczył w jego oczach wyczekiwanie.
Szukał gorączkowo jakiś argumentów na obronę swojej
tezy. Przeczuwał, że jego rozmówca będzie starał
się te argumenty zbijać, dlatego musiały być konkretne
i nie do podważenia.
- "Mój kolega na podobnym stanowisku w zaprzyjaźnionej
firmie miał ogromne kłopoty z awaryjnością tych
produktów. Wydali majątek na serwis." - Stanisław
poczuł, ze znowu odzyskał kontrolę nad sytuacją.
Asystent uśmiechnął się znacząco, gdy sprzedawca
nie potrafił ukryć swojego zdenerwowania.
|
Po tej wypowiedzi klienta sytuacja jeszcze
bardziej się skomplikowała. Klient nie tylko ma jakieś
obiekcje, ale teraz są to obiekcje uzasadnione. Można
to jeszcze bardziej skomplikować podejmując się analizy
problemu, prosząc o jego konkretyzację.
 |
- A co konkretnie tam nie
działało u Pana kolegi? - zapytał Janusz licząc
na to, że uda mu się wykazać, że to był jakiś
błąd po stronie użytkownika.
- "Konkretnie nie wiem, ale długo mieli poważne
problemy" - powiedział Stanisław, a asystent
potakiwał z entuzjazmem głową.
- "Może nie potrafili tego właściwie obsługiwać?"
- zapytał z nadzieją Janusz.
- "Nie, nie. To profesjonaliści. Ja ich znam."
- powiedział z satysfakcją Stanisław.
- "No to może ktoś nie dopilnował konserwacji?"
- "A czy konserwacja tego produktu jest skomplikowana?"
- zaatakował Stanisław.
- "Ależ nie. Nasz produkt jest w pełni automatyczny
i praktycznie nie wymaga konserwacji." -
Janusz czuł, że zaczyna plątać się w zeznaniach.
- "Wie Pan co, musimy się nad tym poważnie
zastanowić. Zadzwonimy do Pana."
|
Klient broniąc swojego zdania - broni
swojego Ego. Analiza problemu pogłębia ten problem poprzez
koncentrowanie klienta na szczegółach niepowodzenia
i ich przyczynach. Wyjaśnienie przyczyn niepowodzenia
nie jest wystarczające, aby zdefiniować warunki powodzenia.
Analogicznie wiedza, dlaczego drzwi są zamknięte nie
jest tożsama z wiedzą, jak je otworzyć. Dociekanie,
dlaczego klient ma obiekcje nie przybliża nas do uzgodnienia
warunków, które należy spełnić, aby klient zaakceptował
naszą ofertę. Psychologicznie takie dociekanie wzbudza
najwięcej podejrzeń ze strony klienta.
Udowadniając klientowi, że się myli chcemy
wyjaśnić jego wątpliwości. I rzeczywiście uzyskamy pełną
jasność..., że te wątpliwości ma!. Nawet, jeśli przedtem,
nie był tego zbyt pewny...
Ukryta strategia udowadniania, że klient
nie ma racji jest następującą:
- Zauważ obiekcję klienta.
- Zapytaj, dlaczego tak uważa.
- Poproś o sprecyzowanie problemu.
- Wyjaśnij, że tak nie jest lub wykaż, że to nie Twoja wina.
- Kiedy klient zrozumie, jak bardzo się mylił, zaproś go do współpracy.
| |
Janusz nie czekał, aż do niego
zadzwonią, sam poprosił o drugie spotkanie. Kiedy
Stanisław powtórzył swoją obiekcję, że jego zdaniem
ten produkt nie sprawdzi się w jego firmie, Janusz
powiedział:
- "Rzeczywiście, to bardzo ważne, aby mieć
pewność, że ten produkt sprawdzi się w Pana firmie.
Mnie również na tym zależy, dlatego proszę powiedzieć,
jakie warunki muszą być spełnione, aby miał Pan
taką pewność?"
|
Oczywiście, to nie jest koniec tych negocjacji,
ale jesteśmy na właściwej drodze. Razem z klientem poszukujemy
warunków, które muszą być spełnione, abyśmy mogli odnieść
wspólny sukces. Korzystając z doświadczenia klienta
zapraszamy go do współpracy. Niech określi, czego potrzebuje,
aby mieć pewność, że wszystko pójdzie dobrze. Złe doświadczenia
są zarówno źródłem lęków i oporu, jak i motorem rozwoju.
Dlatego nie tyle warto pytać, co i dlaczego było źle,
lecz co należy zrobić, aby było dobrze.
Strategia poszukiwania warunków sukcesu
jest następująca:
- Zauważ obiekcję klienta.
- Doceń pozytywną intencję, która się za nią kryje.
- Zapytaj, czego klient wymaga, aby mieć pewność
sukcesu w tej sytuacji.
- Zaakceptuj wymagania możliwe do spełnienia i negocjuj
warunki trudne lub niemożliwe do spełnienia.
Postępując zgodnie z tą strategią sprawiamy,
że osoby, które miały obiekcję definiują jasno swoje
wymagania i przez to stają się współodpowiedzialne za
efekty biznesowe danego przedsięwzięcia. Jeżeli klient
nie ma racji, sprzedawcy powinni wiedzieć, co należy
zrobić, aby miał rację.
Mariusz Lorenc i Marek Rudziński
|